4 w 1
1. FIZJOTERAPEUTA
Jak już pisałem rehabilitacja to moja praca. Nie oznacza to, że traktuje ja tylko jako środek utrzymania. To także dziedzina która niezmiernie mnie interesuje.
Czytam, jeżdżę na szkolenia i zdobywam doświadczenie na co dzień w pracy z pacjentami i ciągle mi mało. Chce wiedzieć więcej i więcej, bo to mnie fascynuje.
Jestem pod wrażeniem ludzkiego ciała i jak skomplikowaną strukturą ono jest. Nasze ciało jest chyba największym cudem na tym świecie z czego nie zdajemy sobie nawet sprawy. Wracając do mnie działam w zawodzie prawie 10 lat. Przez ten czas pracowałem w różnej formie począwszy od wizyt domowych u pacjentów, przez pracę jako masażysta aż do stałego etatu w przychodni gdzie pracujemy na 3 podstawowych dla fizjoterapii działach: fizykotrapii, masażu i ćwiczeniach indywidualnych z pacjentem.
Czemu wybrałem fizjoterapie? Dlatego że sam uwielbiam ćwiczyć i sprawdzać na sobie różne nowe techniki treningu więc równie fajnie byłoby to robić z innymi osobami.
Dlaczego więc działam w rehabilitacji, a nie np. jako trener personalny? Pomyśl sobie co jest wspanialszym uczuciem, czy to, że ktoś schudł dzięki Tobie 5 kilo albo wyciska na klatę 20kg więcej, czy to kiedy człowiek, który nie był w stanie chodzić nagle stawia razem z Tobą pierwsze kroki?
Dla takiego człowieka pierwszy krok to jak wejście na Mount Everest, wygranie 6 w totka lub zdobycie tytułu najsprawniejszego człowieka na świecie w zawodach crossfit games. A teraz wyobraź sobie, że zrobił to dzięki Tobie! Nie, nie jestem w stanie opisać tego uczucia. Po prostu brakuje skali.
2. MĄŻ
Jestem żonaty od niespełna 3 lat. Ożeniłem się mając okrągłą 30-tke i co ciekawe tak sobie to kiedyś zaplanowałem :) mając te 20 lat mówiłem sobie,że ożenię się dopiero ok 30-tki bo narazie tego nie potrzebuje. I tak faktycznie było. Nie czułem się gotowy na związek małżeński i ograniczenia z niego wynikające w tak młodym wieku.
Dodatkowo nie wyobrażałem sobie wspólnego życia z dziewczyną, z która byłem w tamtym czasie, bo zbyt często dochodziło między nami do spięć (lekko to ujmując:) ten toksyczny związek trwał dosyć długo, a kiedy wreszcie się zakończył, poznałem miłość mojego życia Martę :) była siostrą kolegi z drużyny futbolu amerykańskiego, w który grałem w tamtym czasie (ale o tym później).
Pewnego lata wybierałem się z owym kumplem nad wodę trochę popływać i rzuciłem mimowolnie czy ma jeszcze jakiś znajomych, których moglibyśmy zabrać. Zadzwonił do siostry i tak to się zaczęło.
Marta miała to coś czego szukałem. Wygląd aniołka, ale charakter już diabelski :) Dla żartów co jakiś czas jej mówię, że ożeniłem się z nią tylko dlatego, że miała dołeczki w policzkach, którym nie mogłem się oprzeć :) Jest ode mnie młodsza o 7 lat, ale mimo tego dogadujemy się jak rówieśnicy. Nie czuje tej różnicy wieku, a ona dodatkowo z czasem się zaciera.
No i zawsze się pocieszam tym, że jak ja będę już starym zgredem to będę mógł się pochwalić tak młodą i piękną żoną ;)
3. OJCIEC
Gdy to piszę jestem tatą od 7 miesięcy. Przyznaje, że jakiś czas nie byłem gotowy na dziecko. Odpowiadało mi bycie młodym małżonkiem. Nie mieliśmy z żoną dużych obowiązków i mogliśmy robić co chcemy i kiedy chcemy, bo często wiele rzeczy robiliśmy na tak zwanym ,,spontanie''. Padł pomysł, że idziemy na imprezę i za godzinę już byliśmy na parkiecie. Długo dojrzewałem do tej decyzji,
ale po ok roku beztroskiej hulanki zacząłem myśleć o dziecku coraz częściej. Co jakiś czas robiąc coś, wyobrażałem sobie jakby to było w tej chwili gdyby obok leżał mały człowieczek. Te myśli nachodziły mnie coraz częściej aż praktycznie mną zawładnęły. Cały czas myślałem ,,jakby to było?". Na początku byłem przerażony całkowitą zmianą życia. Po jakimś czasie myślałem, że fajnie by było, ale jeszcze nie teraz.
Potem, że już niedługo trzeba by ,,pomyśleć". Az pewnego dnia się obudziłem i wiedziałem już ,,tak chce mieć małego szkraba i jestem na to gotowy w 100%" :) od tej pory byłem już pewien czego chcę. Żona była jednak przerażona do ostatniej chwili. Ta decyzja była świadoma i przemyślana. Cieszy mnie fakt, że nasze maleństwo nie jest dziełem przypadku. Po narodzinach czułem się wspaniale.
Byłem trochę przerażony, bo w zasadzie nic nie wiedzieliśmy o dzieciach pozatym, że jedzą, śpią i robią w pampersy :) Jednak okazało się szybko, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Najgorsze były pierwsze dni, gdy człowiek bał się dotknąć tego malucha, aby nic w nim przypadkiem nie uszkodzić :) jednak wprawa szybko przyszła i nawet ja nauczyłem się w kilka minut zmieniać pampersy.
Dodatkowo objąłem nocną zmianę i to ja wstaje jak lunatyk do przewijania czy po to, aby podać małą do karmienia. Mieliśmy na tyle szczęścia, że przez kolejne 5 miesięcy nasze maleństwo w ogóle nie budziło się w nocy! Tak dobrze przeczytaliście. Kiedy szła spać ok północy (bo wcześniej nie chciała) to budziła się dopiero ok 7-8 rano. Przez ten czas Praktycznie nie czułem żadnych nieprzyjemnych doznań spowodowanych maluszkiem, bo praktycznie nie było przy nim żadnych obowiązków (przynajmniej dla mnie) poza zmianami pampersa w dzień.
Sam wysypiałem się jak małe dziecko i wstawałem rześki i wypoczęty. Myślałem, że tak będzie wiecznie, ale niestety ok 5 miesiąca wszystko się zmieniło. Nagle zaczęła mieć ochotę na nocne przekąski. Wstawała z zegarkiem w ręku ok 2 w nocy i o 5 nad ranem. Wyobraź sobie, że kładziesz się spać o północy tylko po to, by o 2 wstać. Następnie 2-3 godzinki drzemki, by ok 5 znów lunatykować do łóżeczka. A kiedy ledwo zamknąłeś oczy dzwonił budzik, bo już 6 i trzeba wstawać do pracy. Dopiero wtedy poczułem pierwsze trudy rodzicielstwa. Jeżeli masz dzieci to wiesz o czym mówię. Jeżeli nie to się dowiesz :)
4. SPORTOWIEC
CDN...
Jak już pisałem rehabilitacja to moja praca. Nie oznacza to, że traktuje ja tylko jako środek utrzymania. To także dziedzina która niezmiernie mnie interesuje.
Czytam, jeżdżę na szkolenia i zdobywam doświadczenie na co dzień w pracy z pacjentami i ciągle mi mało. Chce wiedzieć więcej i więcej, bo to mnie fascynuje.
Jestem pod wrażeniem ludzkiego ciała i jak skomplikowaną strukturą ono jest. Nasze ciało jest chyba największym cudem na tym świecie z czego nie zdajemy sobie nawet sprawy. Wracając do mnie działam w zawodzie prawie 10 lat. Przez ten czas pracowałem w różnej formie począwszy od wizyt domowych u pacjentów, przez pracę jako masażysta aż do stałego etatu w przychodni gdzie pracujemy na 3 podstawowych dla fizjoterapii działach: fizykotrapii, masażu i ćwiczeniach indywidualnych z pacjentem.
Czemu wybrałem fizjoterapie? Dlatego że sam uwielbiam ćwiczyć i sprawdzać na sobie różne nowe techniki treningu więc równie fajnie byłoby to robić z innymi osobami.
Dlaczego więc działam w rehabilitacji, a nie np. jako trener personalny? Pomyśl sobie co jest wspanialszym uczuciem, czy to, że ktoś schudł dzięki Tobie 5 kilo albo wyciska na klatę 20kg więcej, czy to kiedy człowiek, który nie był w stanie chodzić nagle stawia razem z Tobą pierwsze kroki?
Dla takiego człowieka pierwszy krok to jak wejście na Mount Everest, wygranie 6 w totka lub zdobycie tytułu najsprawniejszego człowieka na świecie w zawodach crossfit games. A teraz wyobraź sobie, że zrobił to dzięki Tobie! Nie, nie jestem w stanie opisać tego uczucia. Po prostu brakuje skali.
2. MĄŻ
Jestem żonaty od niespełna 3 lat. Ożeniłem się mając okrągłą 30-tke i co ciekawe tak sobie to kiedyś zaplanowałem :) mając te 20 lat mówiłem sobie,że ożenię się dopiero ok 30-tki bo narazie tego nie potrzebuje. I tak faktycznie było. Nie czułem się gotowy na związek małżeński i ograniczenia z niego wynikające w tak młodym wieku.
Dodatkowo nie wyobrażałem sobie wspólnego życia z dziewczyną, z która byłem w tamtym czasie, bo zbyt często dochodziło między nami do spięć (lekko to ujmując:) ten toksyczny związek trwał dosyć długo, a kiedy wreszcie się zakończył, poznałem miłość mojego życia Martę :) była siostrą kolegi z drużyny futbolu amerykańskiego, w który grałem w tamtym czasie (ale o tym później).
Pewnego lata wybierałem się z owym kumplem nad wodę trochę popływać i rzuciłem mimowolnie czy ma jeszcze jakiś znajomych, których moglibyśmy zabrać. Zadzwonił do siostry i tak to się zaczęło.
Marta miała to coś czego szukałem. Wygląd aniołka, ale charakter już diabelski :) Dla żartów co jakiś czas jej mówię, że ożeniłem się z nią tylko dlatego, że miała dołeczki w policzkach, którym nie mogłem się oprzeć :) Jest ode mnie młodsza o 7 lat, ale mimo tego dogadujemy się jak rówieśnicy. Nie czuje tej różnicy wieku, a ona dodatkowo z czasem się zaciera.
No i zawsze się pocieszam tym, że jak ja będę już starym zgredem to będę mógł się pochwalić tak młodą i piękną żoną ;)
3. OJCIEC
Gdy to piszę jestem tatą od 7 miesięcy. Przyznaje, że jakiś czas nie byłem gotowy na dziecko. Odpowiadało mi bycie młodym małżonkiem. Nie mieliśmy z żoną dużych obowiązków i mogliśmy robić co chcemy i kiedy chcemy, bo często wiele rzeczy robiliśmy na tak zwanym ,,spontanie''. Padł pomysł, że idziemy na imprezę i za godzinę już byliśmy na parkiecie. Długo dojrzewałem do tej decyzji,
ale po ok roku beztroskiej hulanki zacząłem myśleć o dziecku coraz częściej. Co jakiś czas robiąc coś, wyobrażałem sobie jakby to było w tej chwili gdyby obok leżał mały człowieczek. Te myśli nachodziły mnie coraz częściej aż praktycznie mną zawładnęły. Cały czas myślałem ,,jakby to było?". Na początku byłem przerażony całkowitą zmianą życia. Po jakimś czasie myślałem, że fajnie by było, ale jeszcze nie teraz.
Potem, że już niedługo trzeba by ,,pomyśleć". Az pewnego dnia się obudziłem i wiedziałem już ,,tak chce mieć małego szkraba i jestem na to gotowy w 100%" :) od tej pory byłem już pewien czego chcę. Żona była jednak przerażona do ostatniej chwili. Ta decyzja była świadoma i przemyślana. Cieszy mnie fakt, że nasze maleństwo nie jest dziełem przypadku. Po narodzinach czułem się wspaniale.
Byłem trochę przerażony, bo w zasadzie nic nie wiedzieliśmy o dzieciach pozatym, że jedzą, śpią i robią w pampersy :) Jednak okazało się szybko, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Najgorsze były pierwsze dni, gdy człowiek bał się dotknąć tego malucha, aby nic w nim przypadkiem nie uszkodzić :) jednak wprawa szybko przyszła i nawet ja nauczyłem się w kilka minut zmieniać pampersy.
Dodatkowo objąłem nocną zmianę i to ja wstaje jak lunatyk do przewijania czy po to, aby podać małą do karmienia. Mieliśmy na tyle szczęścia, że przez kolejne 5 miesięcy nasze maleństwo w ogóle nie budziło się w nocy! Tak dobrze przeczytaliście. Kiedy szła spać ok północy (bo wcześniej nie chciała) to budziła się dopiero ok 7-8 rano. Przez ten czas Praktycznie nie czułem żadnych nieprzyjemnych doznań spowodowanych maluszkiem, bo praktycznie nie było przy nim żadnych obowiązków (przynajmniej dla mnie) poza zmianami pampersa w dzień.
Sam wysypiałem się jak małe dziecko i wstawałem rześki i wypoczęty. Myślałem, że tak będzie wiecznie, ale niestety ok 5 miesiąca wszystko się zmieniło. Nagle zaczęła mieć ochotę na nocne przekąski. Wstawała z zegarkiem w ręku ok 2 w nocy i o 5 nad ranem. Wyobraź sobie, że kładziesz się spać o północy tylko po to, by o 2 wstać. Następnie 2-3 godzinki drzemki, by ok 5 znów lunatykować do łóżeczka. A kiedy ledwo zamknąłeś oczy dzwonił budzik, bo już 6 i trzeba wstawać do pracy. Dopiero wtedy poczułem pierwsze trudy rodzicielstwa. Jeżeli masz dzieci to wiesz o czym mówię. Jeżeli nie to się dowiesz :)
4. SPORTOWIEC
CDN...

Komentarze
Prześlij komentarz